sponsor

 

Ustawa śmieciowa - przekleństwo samorządów

Napisała 

Ustawa śmieciowa - przekleństwo samorządów, woda na młyn opozycji, "jakieś" rozwiązanie problemu złych przyzwyczajeń Polaków. O co chodzi tak na prawdę w rewolucji śmieciowej, dla kogo jest ona rewolucją i dlaczego znowu decyduje Premier, a obrywa Wójt? Na te i inne pytanie postaram się odpowiedzieć, a co nie odpowiem to zapraszam do do-oglądania.


Od 1 lipca gospodarkę odpadami komunalnymi przejęły samorządy. Minął tydzień odkąd weszła w życie Ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach i pomimo szaleńczego tempa na finiszu już 80% gmin podpisało umowę na odbiór śmieci z firmami zewnętrznymi. Podobnie jest i w naszej gminie. Przetarg rozstrzygnięty, ale póki co w miesiącu lipcu odpady odbierać od nas będzie nasz rodzimy Zakład Gospodarki Komunalnej z Bobrownik (harmonogram odbioru na lipiec na stronie Urzędu Gminy Bobrowniki -  KLIKNIJ TUTAJ). Różne gminy decydują się na różne formy przejściowe, przewidując jak najlepsze efekty swoich działań. Dla przykładu Warszawa stosuje system pomostowy - gdzie jeszcze do końca roku śmieci odbierają firmy jak dotychczas, a mieszkańcy rozliczają się z gminą. Ile to będzie Warszawę kosztować - nie wiadomo. I nie chodzi jedynie o koszty finansowe.


Największą obawą samorządów w stosunku do systemu były od początku koszty. Uniki, które stosowało wiele gmin - wyczekujących do ostatniej chwili a to nowelizacji, a to swoistego "gromu z jasnego nieba" obnażającego braki i sprzeczności w narzuconym akcie prawnym, były podszyte tą właśnie obawą. Jak na tym wyjdziemy okaże się pewnie w ciągu kilku miesięcy, o ile dopiero nie po roku. Oczywiście finansowo, bo logistycznie musimy odcierpieć stan akomodacji do nowych warunków komunalnych. Część cierpi z powodu braku kubła obwiniając o to gminę,, choć to nie gmina odpowiada za wyposażenie posesji na swoim terenie w pojemnik. Drudzy spokojnie czekają na odbiór śmieci sprawdzając harmonogram na stronie Urzędu Gminy.
Są wreszcie i tacy, którzy nie złożyli jeszcze deklaracji i za bardzo nie ma względem nich instrumentu nakazu. Jedyne co Urząd może zrobić, to samodzielnie określić stawkę dla takiego gospodarstwa.
Wreszcie temat segregacji - wałkowany w TV, kinie, na spacerze i w pracy. Bo jakby nie było segregcja, a wraz z nią recykling, są głównym winowajcą systemu. To właśnie o ekologię i dyrektywy unijne chodzi. Trudno uwierzyć, ale jest spory odsetek Polaków, którzy nie mieli podpisanych umów na odbiór odpadów, a z produkowanym śmieciem radzili sobie rzucając worki w lasach i innych ustronnych miejscach. Ustawodawca założył, że przy obowiązku wnoszenia opłat ludziom nie będzie się opłacać śmiecić. Mało tego - zmniejszając stawki dla segregujących - wyrobiony zostanie w społeczeństwie nawyk ekologicznego stylu życia. Efektem tych pobożnych życzeń będzie osiągnięcie poziomu odzysku odpadów do którego zobowiązują nas unijne dyrektywy, a jak mówił Anioł w "Alternatywy 4" w tym temacie to z nami kiepsko. I od razu odpowiadam malkontentom - chodzi w gruncie rzeczy o to, żebyśmy nie utonęli w śmieciach. Kiedyś.

Póki co problemów co niemiara. Ale tu proponuję podejście od kołyski. Nasze pociechy zanim poznają literki uczą się już w przedszkolu jakie odpady wrzucamy do jakich worków. I one mogą nas wiele nauczyć.

Małgorzata Bednarek

prezes Stowarzyszenia "Lepsza Gmina". Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, bez wahania realizuję swoje marzenia, a Stowarzyszenie jest moim marzeniem. Kocham sztukę, co uwrażliwia mnie na piękno i sprawia, że czasem stąpam centymetr nad ziemią zamiast po niej. Zazdroszczę K.K.Baczyńskiemu. A życie chcę przeżyć jak pisał Konstantinos Kawafis:

"Jeżeli do Itaki wędrować zamierzasz,
życzyć sobie winieneś, by długa była wędrówka,
pełna przygód i doświadczeń"

Media

Zaloguj się, by skomentować